Rodzynki namoczyć w alkoholu na 2 godziny, a najlepiej na całą noc.
Masło wyjąć z lodówki, aby osiągnęło temperaturę pokojową.
W dużym garnku wlać odrobinę wody na dno i zagotować (zapobiegnie to przypalaniu mleka), następnie wlać mleko i doprowadzić prawie do wrzenia – nie gotować.
Do osobnego naczynia wbić jajka, dodać śmietanę i dokładnie roztrzepać.
Wlać masę śmietanową do gorącego mleka, dalej podgrzewać (nie gotować), delikatnie mieszając od czasu do czasu i cierpliwie czekać, aż pojawią się pierwsze grudki sera.
Nie ma dokładnego czasu – czasami trwa to około 10 minut lub dłużej. Sprawdzać co jakiś czas łyżką, czy grudki sera oddzieliły się od serwatki.
Gdy pojawią się duże grudki sera i oddzieli się wodnista serwatka, wyłączyć źródło ciepła i pozostawić na chwilę.
Odcedzić na durszlaku wyłożonym bawełnianą ściereczką lub gazą, aby zebrać wszystkie, nawet najmniejsze grudki.
Nie odciskać sera – stanie się wtedy twardy.
Pozostawić ser do ostygnięcia, od czasu do czasu bardzo delikatnie przemieszać, aby dobrze się odsączył.
W tym czasie przygotować galaretkę zgodnie z przepisem na opakowaniu i odstawić do wystudzenia.
Rodzynki odsączyć i pozostawić do obeschnięcia.
Dno tortownicy wyłożyć herbatnikami (dla lepszego smaku można je wcześniej zanurzyć w mocnej kawie).
Odcisnąć sok z cytryny, przygotować owoce.
Odsączony ser przełożyć do miski i zmiksować z cukrem oraz ekstraktem waniliowym.
Stopniowo dodawać miękkie masło, a na końcu rodzynki i sok z cytryny.
Masę przełożyć do tortownicy na herbatniki i wstawić do lodówki na 20–30 minut.
Na wierzchu ułożyć owoce i zalać je cienką warstwą tężejącej galaretki (tylko tyle, aby je „przykleić”), następnie wstawić do lodówki.
Gdy galaretka stężeje, delikatnie wylać resztę i ponownie schłodzić do całkowitego stężenia.
Sernik najlepiej smakuje następnego dnia, ale jeśli nie możecie się doczekać, odczekajcie przynajmniej 4–5 godzin, aby masa i galaretka dobrze stężały 🙂